Lancia Thema, autor Mariusz Fojt:
mario09@poczta.wsfib.pl
Jeżdze Lancia Thema od 1995 roku. Pierwsza z 1989r. zakupiona została
przez mojego ojca w '93 z URM'u - rozbita z przebiegiem 54tys.km. Auto jak
marzenie, ale byl problem z częściami :-(( Ojciec pojechał po części do
Włoch(Italy, nie pod Warszawą :)) Przywiózł całą w częściach i długo
trwała naprawa. Kiedy już wyszła no to cudo!!! Jezdziłem nią aż do maja
tego roku. Nie obyło by się bez kilu awarii, ale to normalne we wszystkich
samochodach. Pierwszy silnik padł po 180tys.km. i wszadziłem drugi. Ten
chodził aż do końca (poszła do ludzi z przebiegiem 215tys.km.).Zanim sprzedałem poprzednia kupiłem Theme z '93 2.0 i.e. 8V z uszkodzonym
silnikiem. Miała przejechane 114 tys. km. Facet był całkiem "zielony" i
ktoś mu powiedział, że tego sie nie opłaca naprawiać i najlepiej to byłoby
wymienić silnik, a raptem był wypalony jeden zawór wydechowy na drugim
cylindrze.Zabrałem się za naprawę sam (praktyki nabrałem podczas napraw bierzących w
poprzednim aucie) i zajeło mi to całą noc, ale auto chodzi jak żyletka
(jak na 115KM). Podobno Lacnie mają tak łatwy dostęp do każdej śrubki w
silniku, że normalnie miodzio. Mam uczulenie do naprawiania innych aut,
aczkolwiek kilka razy krecilem srubki przy Astrze II mojej dziewczyny,
szwagra Voyagerze i siostry Probie.Dołączam kilka fotkem mojej "Pszczółki" (niech Was nie zmyli znaczek na
atrapie :))Mariusz
P.S. Moj ojciec teraz ma Theme 2.0 16V LS z '93. Kupił ją z GUS'u znów z
uszkodzonym silnikiem. Autko już jeździ (po części dzięki Panu Romanowi -
SERDECZNE THANKSY !!!)Jej historie i ciekawostki zwiazane z naprawą
silnika jaka była przeprowadzona przez "pseudo fachowca" zanim została
kupina przez mojego ojca opisze nastepnym razem





Powrót do listy opinii
Strona główna